Hard work – ciąg dalszy & animal horror pl.

  • przez

Tuż po premierze Pełzającej śmierci w sprzedaży pojawiła się niewielka książeczka zatytułowana Ciernie Diabelskich Grobów”. Odbiór przeszedł moje oczekiwania, ponieważ mimo dość kontrowersyjnego tematu, który kręci się wokół pedofilii wśród duchownych, zainteresowanie jest spore. Z nieukrywaną radością zerkam na horrorowe grupy, gdzie ludzie wymieniają spostrzeżenia nt. wyżej wymienionych lektur. Jednak nie zawsze są one odbierane w sposób, który pragnąłem przedstawić czytelnikowi. Tzn. czasami skupienie wędruje na rozrywkę w postaci zadawania przemocy, pomijając to, na co najbardziej chciałem zwrócić uwagę. W przypadku Cierni… – było to tak zwane powołanie. Ten niezrozumiały dla mnie stan pozostaje zagadką, której, choćbym jak się naprężał, to i tak nigdy nie zrozumiem. Ktoś umyśli sobie, że jest wybrańcem i od tej chwili będzie nauczał oraz planował życie innym osobom. Zaliczy seminarium i ubierze się w magiczne szaty. A potem będzie się troszczył o dusze innych ludzi, ale dopiero jak powędrują do świata, który wymyślił w tej samej głowie, w której wpadł mu wcześniej pomysł na powołanie. Niesamowite!

W sieci pojawiły się także prowokacje, że celem ataku są osoby duchowne i sugestie, że może tym razem zaatakować muzułmańskich duchownych. Już zrobiłem to wcześniej w Gorefikacjach (Allahu Akbar), gdzie nawiedzony terrorysta zostaje osądzony i rzucony świniom na pożarcie. Warto jednak dodać, że kolejna część Cierni… zmierza w dość nieoczekiwanym kierunku, jeżeli chodzi o zwrot akcji. Mogę jedynie napisać, że w pewnym sensie historia będzie kontynuowana, ale z dużo większym rozmachem. Pamiętajcie, że nasz ulubieniec w sutannie dostał za dobre sprawowanie ośrodek w centrum Warszawy z kilkudziesięcioma dziećmi do opieki”. W moich tekstach staram się, aby sprawiedliwości stało się zadość. Jest dokładnie odwrotnie niż w realnym świecie, gdzie za gwałt na dziecku ksiądz dostaje przeniesienie na inną parafię. U mnie kara musi dosięgnąć sprawców i pomimo tego, iż zabrzmi to sadystycznie — jest to najbardziej oczekiwany przeze mnie moment w trakcie pracy nad książką.

Ponadto, zacząłem kontynuację serii animal attack, którą rozpoczęła Pełzająca śmierć”. W pierwszym rozrachunku kolejnymi, krwiożerczymi stworzeniami, które miały siać śmierć i terror były skorki. Jednak stała się rzecz nieoczekiwana. Usiadłem do pracy z laptopem na kolanach i wklepałem zdanie, które natychmiast skierowało mnie na zupełnie inne tory. Nie mam pojęcia, dlaczego tak się stało. Również krwawy animal horror, ale główną rolę będą grały inne zwierzęta. O wiele większe i bardziej niebezpieczne. Przypuszczam, że do skorków jeszcze powrócę, ale na tę chwilę będę kontynuował to, co zacząłem. Strasznie się cieszę, że ludzie chcą czytać tego rodzaju literaturę. Najwidoczniej wynika to m.in z sentymentu za starymi horrorami, w których prym wiódł Guy N. Smith. Jestem absolutnym fanem twórczości tego pisarza. Przyznam, że czytając recenzje do Pełzającej… to podczas porównań mnie do Smitha, serducho zaczynało mocniej bić. Dla jednych to być może obciach, a dla mnie — osobiste, największe wyróżnienie. Dziękuję!

 

Fragment: „Ciernie Diabelskich Grobów”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *